czwartek, 21 kwietnia 2016

Bad?

Zaczęłam chodzić na siłownię z ukochanym <3  
Nowe miejsce dla mnie, dla J. znane już od miesiąca. Ociągałam się, ostatnio bardzo się ze wszystkim ociągam, mam wahania nastroju, chce mi się podwójnie jeść. Zabrnęłam w pułapkę. Wiem. Moje odbicie w lustrze pokazało mi zaokrąglony brzuszek. Czyżbym znowu wracała do złych nawyków? 
Złapałam doła i znowu nie mogę na siebie patrzeć. Czuję się gruba i wpadłam w panikę. Dziś na kolacje tylko koktajl z jarmużu i banana. Dosyć złego odżywiania się. Pozwalania sobie na "małe grzeszki", dziś wiem, że nie wygram z potworem, jeśli go zlekceważę, a zrobiłam to. Dlatego DOSYĆ TEGO ZŁEGO!!! Ruszam do walki ze sobą.






Wybacz mi kochanie ten upadek....

KCJ <3


piątek, 1 kwietnia 2016

April

Marzec minął nie wiadomo kiedy. Może to i dobrze, za dożo emocji przyniósł. Dobrą rzeczą jest Multisport, karta którą otrzymałam od ukochanego. Teraz mogę chodzić praktycznie wszędzie i rozwijać się. Niestety pośladki nietknięte, podobnie jak brzuch. Jakoś straciłam ochotę na wszystko. Jednak od dziś zaczynam walczyć od nowa, Jest przecież kwiecień :)
Waga, pokazała 66,4kg czyli -28kg. Jak widać i bez ćwiczeń zjechałam z wagi, ale jakoś ostatnio to nie o to chodzi, dlatego zabieram się za siebie od nowa :) W końcu każdy kolejny upadek to tylko krok dalej do celu.

Dokładnie tak  :)

KCJ <3

poniedziałek, 22 lutego 2016

Fight!

Następnego dnia po ostatnim poście waga pokazała 67,2 kg. Kolejna zmiana -27kg. Nie powiem, że nie jestem zadowolona, ale nieco się przestraszyłam szybkością spadku mojej wagi. Nie ważyłam się od początku stycznia, zatem przy totalnym odrzuceniu słodyczy zjechałam 3kg. Prawdziwy szok.
Potrzebuję jednak wziąć się za siebie i zacząć ćwiczyć ciało, aby nabrało kształtów, mam za dużo wstających kości, które pojawiły się tak nagle, nie wiedzieć kiedy. Wiem że się udało, że to sukces, ale wciąż mam zamiar pracować nad sobą. Wiem też, że to żadna wymówka " Nie mam czasu" jednak w moim życiu za wiele się dzieje. Dlatego postanowiłam coś z tą wymówką zrobić, szczególnie że nie tylko mnie zależy na mojej lepszej sylwetce. Ja potrzebuję tego aby dobrze się czuć oraz być atrakcyjna dla mojego ukochanego. KCJ <3
Zatem walka i to we dwoje :* :)


Dwa marzenia, warto zapamiętać :D


wtorek, 16 lutego 2016

L3

Jestem w szoku. Nie spodziewałam się tego, tym bardziej, że osiągnęłam już sporo. Jest wieczór, mam okres, więc ważę około kilogram więcej, mimo to stanęłam na wadze i co zobaczyłam?? 68,7kg! Jak to??? Przecież od czasu do czasu zdarzy mi się coś niezdrowego. Co prawda trzymam dietę, chodzę na siłownię z moim ukochanym, szczególnie polubiłam bieżnię, ale taka niespodzianka? Przekroczyłam kolejny magiczny próg... Oficjalnie mam -26kg. 
Ostatnio odważyłam się założyć moją sukienkę, która czekała na "fajną figurę" dobre trzy lata, jednak Walentynki wygrały, a było warto :)
Dieta wciąż ta sama, siłowni jak widać więcej. Walczę dalej, o siebie, o ładniejsze pośladki i brzuszek, o mięśnie. A mój kochany walczy ze mną.
KCJ <3


piątek, 15 stycznia 2016

Scary Jeans...

Sądzę, że każda dziewczyna, która walczy z kilogramami ma w szafie takie jeansy. Te jedyne przerażające, z etykietką "jak schudnę". Ja też takie mam, a raczej miałam do dziś, ponieważ, dziś w nie weszłam i się dopięłam! Nadal nie mogę wyjść z szoku, szczególnie, że ostatni raz miałam je na sobie jakieś 14 lat temu!
Ogólnie Levisy doczekały się noszenia :) Latem będą jak znalazł, gdyż są krótkie :)
Co do mojej wagi? Osiągnęłam niemożliwe. Udało mi się zejść do 70,7 kg! Sukces który miałam osiągnąć do końca grudnia stał się faktem dwa tygodnie później. Dlaczego? Święta były :P
Jednak od początku stycznia wzięłam się za siebie od nowa. Postanowiliśmy z moim ukochanym nie jeść słodyczy i ćwiczyć częściej :) Trzymamy się zdrowego odżywiania i cieszymy życiem :)
Kupiłam karnet na siłownie i fitness. Chodzę na bieżnię i na fitness, zakwasy mnie zabijają, ale wiem co chcę osiągnąć. Mój kochany też postawił sobie priorytety, trzymamy się razem :)
A dziś na zdjęciu mój mały sukces, "my scery jeans" :P



KCJ <3

czwartek, 31 grudnia 2015

End of the year :)

Koniec roku. Dla mnie był to bardzo dobry rok, szczęśliwy w wielu aspektach, przede wszystkim głównie dlatego, że znalazłam miłość. KCJ :*
Dobry również dlatego, że rozstaję się  z nim z wagą 71,0 kg, która pokazała się przed świętami. W postanowieniu miałam schudnąć do 70 kg. Jednak ten jeden kg niech będzie zapowiedzią do lepszej walki w przyszłym roku. 
Mam postanowienie, chciałabym zejść poniżej 70 kg. Nie wiem jednak ile, waham się między 65 a 68 kg. Zobaczymy jak szybko się uda. 
Ale przede wszystkim na ten nowy rok w planach mam się wyrzeźbić. Popracować solidnie nad moim ciałem, a przede wszystkim skupić się na brzuchu i pośladkach. W pogoni za zrzuceniem zbędnych kg to właśnie brzuszek nadal się buntuje, a pupa gdzieś  zaniknęła, o nie... tak nie będzie :) 
Mój kochany walczy razem ze mną, obiecaliśmy sobie to na koniec przyszłego roku :) Życzcie nam powodzenia :)


A tak będzie w przyszłym roku J.<3


poniedziałek, 30 listopada 2015

Quennie..?

Ostatnio tak różnie wychodzi z tym ćwiczeniem. Tydzień choroby pozbawił mnie jakiejkolwiek siły. Dlatego teraz zaczynam od nowa. W tym tygodniu już jestem zdrowa. Ale chora czy nie. Moja waga dziś pokazała 71,7kg. Kolejny sukces z którego strasznie się cieszę :D
Pomimo, że od czasu do czasu pozwalam sobie na "złe rzeczy" do jedzenia, tak chudnę. Dlaczego tak jest? Wywnioskowałam, że chodzi o to, że w moim sposobie żywienia który wdrożyłam w życie, chce uniknąć efektu jojo. Aby go uniknąć, organizm porzebuje czasem, aby mu pozwolić na "drobne" oszustwo, Dlatego sobotnie piwo i pizza nie zrobiło mi krzywdy, a raczej pomogło utrzymać się na powierzchni. Oby tak dalej :)
W planach na ten rok miałam schudnąć do 70kg. Zostało mi nie wiele. Zobaczymy :)
Mój kochany wspiera mnie jak może. KCJ :*